Na początku było Słowo
a Słowo było u Boga,
i Bogiem było Słowo.
2 Ono było na początku u Boga.
3 Wszystko przez Nie się stało,
a bez Niego nic się nie stało,
co się stało.
Zwykle jakoś jest tak, że nie myślę w ten sposób o Chrystusie. Że to przez Niego świat został stworzony. A przecież Słowo Boga ma moc sprawczą. I właśnie to Słowo, ten sam Jezus Chrystus przez którego powstał wszechświat, urodził się jako człowiek na Ziemi, wśród ludzi żył i nauczał. A każde Jego Słowo, które również po świecie nauczając wypowiadał, miało i wciąż ma, moc sprawczą. I wszystkie Jego Słowa zapisane w Ewangelii, są takimi jak te, które stworzyły świat. Ten sam niepojęty Bóg je wypowiedział. Jakże więc można lepiej poznawać Stwórcę, niż przez to co sam o sobie opowiada? Przecież nikt nie zna Boga lepiej niż On sam. Dlatego Pismo Święte, a w szczególności Nowy Testament jest kluczem do poznania przynajmniej w pewnym nikłym stopniu Tego, którego dusza pragnie poznawać całą wieczność.
W kalendarzu roku kościelnego rozpoczyna się teraz okres zwykły. Czas jakby się zresetował, wszystko rozpoczyna się w pewnym sensie na nowo. Dzisiejsza Ewangelia również wraca do początków, do momentu gdy Jan Chrzciciel zostaje uwięziony, zaś Jezus głosi Ewangelię w Galilei i tam również powołuje pierwszych uczniów. Szymon i Andrzej. Jakub i Jan. Bracia. Pracujący ciężko, wykonujący swoje codzienne obowiązki. Jedni zarzucali sieci, inni naprawiali je, aby nadawały się do poławiania. I jakoś tak dla mnie zawsze zagadką było, dlaczego właśnie te czynności wykonywali przyszli apostołowie. Szymon-Piotr zarzucał sieci. A Chrystus, którego Słowo ma moc sprawczą powiedział: Pójdźcie za mną a sprawię, że staniecie się rybakami ludzi. A oni poszli. Jak poszli? NATYCHMIAST. To jest ważne, bardzo ważne słowo, właściwie od niego chciałam zacząć dzisiejsze rozważanie. Natychmiast pójść za Chrystusem, jest to postawa, której zwykle nie mamy. Mało kto gotów jest na coś takiego. Lubimy czekać, zastanawiać się, rozważać argumenty za i przeciw. Ale w kwestii pójścia za Chrystusem nie ma już czego rozważać. Tylko pójść po prostu, ufając. Przecież to Bóg! Sam Bóg! Więc czemu nadal się nie ruszasz człowieku? Czemu siedzisz w swoim małym światku i narzekasz na rzeczywistość szarą i wszechogarniającą tą szarzyzną właśnie? Dlaczego mimo że nazywasz się osobą wierzącą nie ufasz Mu na tyle, aby pójść za Jego głosem? Dlaczego ja wciąż jeszcze waham się, rozmyślam, planuję?
W pierwszy dzień okresu zwykłego, czasu w którym w kościele nic się nie dzieje, Chrystus mówi: Pójdź za mną. Wejdź za mną do tej właśnie pozornie nudnej i monotonnej codzienności, a ja przemienię ją i sprawię, że odnajdziesz swoje miejsce w świecie bardziej niż kiedykolwiek marzyłeś. Tylko zacznij już, w tym właśnie momencie, bez dłuższego wahania. Bo na prawdę nie ma na co czekać.
A gdy już uczynimy ten pierwszy krok, On sprawi, że będziemy absolutnie spełniać się w naszym powołaniu, wykonywać to co robimy najlepiej zgodnie z Jego planem. Nie będziemy zwyczajnymi rybakami, ale rybakami ludzi. Nie zwyczajnymi lekarzami, lecz lekarzami ludzkich serc. Nie nauczycielami w szkołach, lecz nauczycielami życia, nauczycielami wiary. I tak dalej, każdy inaczej, każde powołanie, każda pasja. Wszystko w Jego planie nabiera sensu.
Tak więc na początek okresu zwykłego, należy zapamiętać jedno słowo: natychmiast.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz