Tak. Mówi do mnie Bóg.
Słucham Słów Tego, który stworzył świat, człowieka, mnie i Ciebie.
A potem przyszedł na ten świat sam jako Człowiek, choć Bóg jednocześnie.
I jako człowiek umarł.
A jako Bóg zmartwychwstał.
Niedziela Chrztu Pańskiego.
Bardzo dobry dzień, a właściwie noc już i tak pewnie zazwyczaj będzie, na początek. Chrzest jest dobrym początkiem. Zdecydowanie.
Izajasz w dalszym ciągu prorokuje. O Chrystusie. I o każdym z nas.
Bóg mówi: "Oto mój sługa, którego podtrzymuję. Wybrany mój, w którym mam upodobanie." Bardzo dowartościowujące są te słowa. Warto byłoby je zapamiętać sobie i powtarzać w ciężkich życiowych momentach. Jestem wybranym przez Boga. On ma we mnie upodobanie. Znaczy-podobam mu się. Człowiek podoba się Bogu, jest o tym mowa już w Księdze Rodzaju, kiedy "widział, że wszystko co uczynił było bardzo dobre." I takimi właśnie On nas ciągle widzi. Jesteśmy Jego stworzeniem i jest dumny z tego jak nas stworzył. Wcale nie uważa, że Mu się nie udaliśmy, chociaż bardzo wielu ludzi żyje w takim przekonaniu. Że przecież Bogu musiało się coś pomylić, skoro człowieka uczynił wadliwym, bo zdolnym do grzechu. Ale nie, w tym się objawia właśnie nasza doskonałość. A w zasadzie jeszcze wyraźniej objawia się w tym Jego doskonałość, przede wszystkim zaś miłość przeogromna i zupełnie niepojmowalna. Miłość, która pozwala nawet odrzucić siebie w imię wolności drugiego człowieka. A potem jeszcze potrafi przebaczyć to odrzucenie. Nie raz, a ogrom razy, bo przecież człowiek grzesznym jest i odrzuca Boga niemal codziennie. Taki jest. I wybiera nas. "Wybrany mój". Do czego nas wybiera? Izajasz prorokuje tutaj o Chrystusie. Ale i do nas także przecież. Więc skoro Jezus wybrany i umiłowany syn przyszedł na świat i dał świadectwo o Ojcu, to prawdopodobnie i my do tego zostaliśmy wybrani. Choć wybrani zostaliśmy też do tego, żeby w ogóle zaistnieć. Przecież zostaliśmy stworzeni. Ja, Ty, sąsiad, koleżanka z pracy. Nikt inny, tylko my właśnie. Bo tak czysto biologicznie nawet ten plemnik, a nie inny, z tym zestawem genów a nie innym i ta właśnie komórka jajowa z takimi genami w tej właśnie konkretnej kombinacji. Każda inna kombinacja mogła zaistnieć, ale nie zaistniała. A ja, Ty zaistnieliśmy. A więc powstaliśmy. Dlaczego? Ponieważ Bóg zobaczył nas, spodobaliśmy się Jemu, ja i Ty i rzekł: "Niech się tak stanie." Przecież to w ogóle nie do pojęcia, że właśnie ja się urodziłam, choć przecież mógł się urodzić ktokolwiek inny. Jak się nad tym zastanowić, to na prawdę trzeba być wybranym. Spośród tych wszystkich kombinacji, które mogłyby zaistnieć, a przecież nie powstały. Jestem za to ja, bo Bóg mnie wybrał. I umiłował, znaczy pokochał. A Duch Boga spoczął na mnie.
Tyle na początek. Muszę się oswoić z nowością.
Pamiętaj: Jesteś umiłowanym i wybranym przez Boga.
A to zobowiązuje.
I generalnie w tym właśnie tkwi cały "problem", że zobowiązuje.
Więc zdaj sobie sprawę z tego kim jesteś dla Boga, a jutro pójdziemy dalej.