(Jr 1,17-19)
Pan skierował do mnie następujące słowa: Przepasz swoje biodra, wstań i mów wszystko, co ci rozkażę. Nie lękaj się ich, bym cię czasem nie napełnił lękiem przed nimi. A oto Ja czynię cię dzisiaj twierdzą warowną, kolumną żelazną i murem spiżowym przeciw całej ziemi, przeciw królom judzkim i ich przywódcom, ich kapłanom i ludowi tej ziemi. Będą walczyć przeciw tobie, ale nie zdołają cię [zwyciężyć], gdyż Ja jestem z tobą - wyrocznia Pana - by cię ochraniać.
Pan skierował do mnie następujące słowa: Przepasz swoje biodra, wstań i mów wszystko, co ci rozkażę. Nie lękaj się ich, bym cię czasem nie napełnił lękiem przed nimi. A oto Ja czynię cię dzisiaj twierdzą warowną, kolumną żelazną i murem spiżowym przeciw całej ziemi, przeciw królom judzkim i ich przywódcom, ich kapłanom i ludowi tej ziemi. Będą walczyć przeciw tobie, ale nie zdołają cię [zwyciężyć], gdyż Ja jestem z tobą - wyrocznia Pana - by cię ochraniać.
Szukałam jakiejś inspiracji, która pomogłaby mi dostrzec owoce Drogi, którą przeszłam w ostatnim czasie. I uważam, że przytoczony powyżej fragment czytania z dzisiejszego dnia jest tutaj czymś doskonałym.
Camino de Santiago było dla mnie drogą nie do końca rozpoczętą, czy też zakończoną czymś jednoznacznym i konkretnym. Bynajmniej nie potrafię uznać tegorocznego Camino za coś oddzielnego, nie powiązanego z drogą przebytą w zeszłym roku. Jest to dla mnie jakaś ciągłość, kontynuacja, która umożliwiła mi dopiero teraz jakieś dopełnienie i zamknięcie pewnego bagażu problemów i myśli niesionych przez cały ten szmat czasu i kroków w kierunku Santiago de Compostella. Czy szłam o przebaczenie grzechów? O odpust zupełny? Czy może o oczyszczenie umysłu ze zbędnego balastu myśli i chaosu dnia codziennego? A może po prostu chciałam wyciszyć się, uspokoić, zatrzymać na chwilę w rzeczywistości całkowicie innej niż ta, w jakiej skręcam się i uwijam na codzień?
Myślę, że sponrtaniczną decyzję o podjęciu się Drogi podjęłam ze wszystkich tych powodów. I uważam, że był to jeden z najlepszych dokonanych przeze mnie życiowych wyborów.
Czego się nauczyłam?
Kilometry spokojnych kroków, oddechów i rytmu serca. Rozmowy. Modlitwa samym tylko poruszaniem się- modlitwa każdym ruchem, każdym krokiem, bólem pleców, czy stóp, wielbienie Boga - Stworzyciela każdym spojrzeniem oczu na świat i na Ludzi. Dobroć i zaufanie. Rozmowy, poznawanie, samotność.
To wszystko dało mi tak wiele, tak niezwykle.
Chciałabym podsumować wszystkie myśli, wszystkie przekonania, stwierdzenia, wszystko to czego nauczył mnie ten niezwykły czas.
Nauczyłam się czegoś o kobiecości.
Nauczyłam się o wyborach i podejmowaniu decyzji.
Nauczyłam się o życiu pełnią, przebaczeniu sobie i innym, chodzeniu własną drogą.
Nauczyłam się o nieplanowaniu z ufnością, nadzieją do ludzi.
Wielu rzeczy nauczyłam się sama.
Jeszcze więcej dowiedziałam się od innych.
-Kiedy myślisz, że jest już zbyt późno aby coś zrobić, jest to najlepszy moment, aby zacząć to robić.
-Trzeba zawsze wierzyć w ludzi i mówić im, że są w stanie zrobić to, czego pragną. Bez względu na to, jak bardzo nieprawdopodobne się to wydaje - trzeba wierzyć w to, że marzenia innych ludzi mogą się spełnić, mówić im że są w stanie pokonać siebie i zrobić coś czego pragną nawet jeżeli wewnętrznie się w to niedowierza.Nigdy nie można powiedzieć człowiekowi, że nie da rady zrobić czegoś o czym marzy!
-Pozwalać sobie na marzenia. Nic tak nie rozwija jak marzenia, nic tak nie uświadamia nam naszych najgłębszych pragnień. Nic nie uczy nas tego kim jesteśmy tak celnie jak to, o czym marzymy. Nie można bać się marzyć. Bo choćby się nawet nie spełniły, to jednak nie wolno pod żadnym pozorem ich w sobie zabijać czy też nawet nie dopuszczać ich do siebie z lęku o to, żeby zdruzgotane marzenia nas nie przygniotły. Tak na prawdę najbardziej przygniata człowieka brak marzeń. Muszę nauczyć się marzyć!
-Wyrzucić do rzeki, uczynić żeby nie istniało- tak mądry Japończyk postępuje kiedy drugi człowiek go zrani lub skrzywdzi. Przebaczenie to dla nich uczynienie rzeczywistości i relacji tak, jakby to co miało miejsce nigdy nie istniało.
-Kobiecość jest pięknem wynikającym z harmonii duszy i ciała kobiety, z pogodzenia się z tym kim jest i jaką rolę pełni jako kobieta. Piękno jest harmonią, harmonia jest pięknem.
-Jestem pięknym człowiekiem przez wartość, jaką w sobie noszę. Zabieganie o wygląd zewnętrzny jest jedynie kroplą w oceanie Człowieczeństwa, doświadczenia i pracy nad sobą. Noszę w sobie piękno nie do opisania nosząc w sobie bycie Ludzkim Człowiekiem, istotą czującą, słuchającą, łagodzącą i pouczającą. Będąc człowiekiem- słowem, człowiekiem- radą, człowiekiem uwrażliwiającym na otaczające piękno stworzenia. Jestem kobietą. To jest własnie moja definicja, właśnie tym chcę być, tym chcę zostać w przyszłości. A cały zawodowo - edukacyjny aspekt mojego życia jest jedynie minimalnym fragmentem tego kim jestem.
-Przyjęcie Jezusa Chrystusa w Eucharystii jest zaproszeniem Go do domu, do namiotu odrzuconej kobiety z proroctwa Ezechiela. Po hiszpańsku mówi się :"Panie nie jestem godzien abyś wszedł do mego domu, ale powiedz tylko słowo a będzie uzdrowiona dusza moja."
-Ufam ludziom. Ta ufność nie jest zła i naiwna. Jest naturalnym pragnieniem większości ludzi, jest czymś do czego powinno się dążyć. Pranę być takim człowiekiem, żeby ludzie którzy staną na mojej drodze mogli dzięki mnie uwierzyć, że są na świecie ludzie bezinteresowni i dobrzy, ludzie którym można zaufać. Na prawdę chcę taka być!
-Najtrudniejszym etapem w podjęciu się jakiegoś nieprzeciętnego zadania jest zdecydowanie się na to i uczynienie tej decyzji nieodwracalną. Każdy kolejny krok to już mało istotna konsekwencja podjętej decyzji.
To tylko część, kropla w morzu, ziarnko piasku na pustyni. Jedynie fragment, wycienek tego wszystkiego co mnie spotkało, dotknęło, co udało mi się zrozumieć. Jakieś minimalne, zarysowe podsumowanie, takie najwyraźniej widoczne, najdojrzalsze owoce spośród tych, jakie jak na razie wydało w moim życiu Camino. Jakie będą pozostałe? Nie wątpię ani przez moment, że będzie ich jeszcze wiele. Bo Camino się nie kończy. Ono po prostu nie potrafi się skończyć. To jest życie, takie życie w skróconej okrojonej formie życia. Ale życie w pełni. Jak kwiat wiśni - sakura.